Obornicki Ośrodek Kultury
Powróć do: POCZYTAJ O KULTURZE

Rodzinne zwiedzanie bez narzekania: 7 sposobów na zainteresowanie dziecka kulturą za granicą

Dla wielu rodziców zagraniczny urlop to nie tylko odpoczynek, lecz także szansa, by dziecko zobaczyło coś więcej niż dobrze znaną codzienność. W rezultacie plan rodzinnych wakacji obejmuje czasem Stare Miasto w Dubrowniku albo Pradze, Tower of London, Wersal, Luwr i Koloseum. Pojawiają się w nim także niewielkie galerie oraz miejscowe muzea. Dla rodziców te miejsca są ważnymi punktami w planie zwiedzania, natomiast najmłodsi mogą zapamiętać przede wszystkim kolejki, obrazy i rzeźby pozbawione dla nich sensu oraz zakazy dotykania eksponatów.

Źródłem niechęci rzadko jest sama kultura. Znacznie częściej problemem okazuje się sposób ułożenia programu, w którym każdy zabytek staje się kolejnym obowiązkiem do wykonania. Smirla Ramos Montañez i Scott Pattison wskazują w publikacji o rodzinnym uczeniu się w muzeach, że wspólne wyjście może wiązać się z różnorodnymi doświadczeniami. Oglądaniu ważnego miejsca towarzyszą rozmowa, wspólny odpoczynek, budowanie bliskości i rozwijanie ciekawości. Z tego względu rodzinne zwiedzanie za granicą przynosi lepszy efekt, kiedy staje się elementem wakacyjnej przygody, nie zaś szkolnym obowiązkiem przeniesionym do muzealnych sal.

Nie planuj zbyt wiele – wybierz jedną dużą atrakcję

Wizyta w jednym interesującym miejscu pozwala dziecku skupić uwagę i wynieść z niej więcej niż szybkie przejście przez kilka mniej angażujących obiektów. Luwr lub Wersal mogą wypełnić znaczną część dnia, jednak dodanie do nich katedry, galerii, punktu widokowego i długiego spaceru wieczorem zwykle podporządkowuje wyjazd ambicjom dorosłych, a rodzinny plan zaczyna przypominać męczący maraton.

Niezależnie od tego, czy rodzina wybiera wakacje all inclusive, czy kilkudniowe zwiedzanie Paryża, program powinien uwzględniać odpoczynek dziecka. Podczas city breaku zwykle wystarczy jedna większa atrakcja dziennie. Taka wycieczka wymaga uwzględnienia nie tylko muzeów i zabytków, lecz również komunikacji miejskiej, terenów zielonych oraz przestrzeni, które pozwalają dziecku odzyskać siły po długim chodzeniu. Intensywną wizytę w muzeum można przeplatać z przerwami na lody, wypoczynkiem na plaży, wizytą na basenie czy pobytem w parku rozrywki. Atrakcje odpowiadające potrzebom najmłodszych, nie wykluczają kontaktu ze sztuką i kulturą. Sprawiają natomiast, że dzieci czują się uwzględnione podczas układania rodzinnego programu. Dzięki takiemu rozwiązaniu dzieci chętniej zaakceptują również atrakcje wybrane przez dorosłych.

Daj dziecku misję i zamień zwiedzanie w grę

Dziecko nie zawsze rozumie, na czym ma polegać samo oglądanie architektury. Łatwiej utrzymać jego uwagę, gdy spacer przypomina misję z celem, kilkoma zasadami i wyzwaniami. Dlatego przed podróżą można poszukać informacji o grach miejskich, questach oraz tematycznych trasach rodzinnych dostępnych w terminie pobytu. Najmłodszy uczestnik nie musi wtedy jedynie podążać za rodzicami, ponieważ sam wyszukuje wskazówki i poznaje otoczenie.

Podobną zabawę można również zorganizować samemu, bez oferty przygotowanej przez miasto. Rodzicom wystarczy chwila na zapisanie zadań w notesie i przygotowanie papierowej mapy oraz zabranie aparatu. Dziecko może wypatrzyć najstarsze drzwi przy danej ulicy, zrobić zdjęcia rzeźb przedstawiających zwierzęta, odczytać nazwę placu w języku obcym albo policzyć schody prowadzące na wieżę widokową. Jasne polecenia pomagają mu zachować cierpliwość, a rodzinie dają szansę na spokojniejsze poznawanie miasta.

W opracowaniu UNICEF powstałym przy wsparciu The LEGO Foundation wyraźnie zaznaczono, że dzieci uczą się podczas rozmowy, szukania odpowiedzi oraz poznawania otoczenia. Samo słuchanie przekazywanych wiadomości nie jest jedyną drogą. Gra miejska lub własna lista wyzwań nadal zachęca dziecko do poznawania zabytków, architektury i miejscowej kultury, ale pozwala poznawać je poprzez ruch oraz osobiste przeżycia.

Odkrywaj sztukę z dzieckiem niczym detektyw

Kontakt ze sztuką nie musi rozpoczynać się od informacji o epoce, autorze, stylu i dacie powstania dzieła. Punktem wyjścia mogą stać się barwy, emocje i nietypowe detale. Dziecko może odnaleźć zwierzęce postacie, wskazać najbardziej zaskakującą twarz albo wybrać złoty element przyciągający uwagę.

Starszym dzieciom można zaproponować własną interpretację oglądanych prac. Mogą wymyślić, co wydarzyło się chwilę przed sceną pokazaną na obrazie, wskazać detal wpływający na znaczenie dzieła albo wybrać pracę, która wygląda jak plakat filmowy. Uważne oglądanie kilku eksponatów przez 30–60 minut może pozostać w pamięci na dłużej niż trzy godziny monotonnej wędrówki po salach.

Pomocne bywają także rozwiązania opracowane przez muzeum – rodzinna trasa lub materiały dla najmłodszych mogą ułatwić całej rodzinie zwiedzanie. Smithsonian American Art Museum oferuje „Art Detectives Family Tour”, w ramach którego uczestnici wykonują zadania, korzystają ze wskazówek i odkrywają historie ukryte w dziełach. Takie rozwiązanie pokazuje, że muzeum może być miejscem wspólnego odkrywania, a nie tylko przestrzenią cichego oglądania eksponatów.

Niech miejski szlak stanie się poszukiwaniem skarbów

Mapa z punktami do zaznaczenia, pieczątka, naklejka lub zdjęcie odnalezionego obiektu mogą skutecznie zachęcić dziecko do dalszej drogi. Najmłodsi często angażują się mocniej, kiedy podczas spaceru mają jasno określony cel i widzą kolejne etapy zadania. Dobrym kierunkiem stają się więc miasta ze szlakami tworzonymi przez figurki, symbole lub inne charakterystyczne elementy rozmieszczone w przestrzeni. Takie znaleziska nie są jedynie przypadkowymi detalami. Łączą się w trasę, która może stanowić osobną atrakcję.

Przydatne materiały bywają dostępne w muzeach, centrach miast oraz punktach informacji turystycznej. Rodzina może otrzymać mapę z miejscami do odwiedzenia, zbierać pieczątki, a po ukończeniu całego szlaku odebrać symboliczną pamiątkę. Ten sposób poznawania miasta dobrze widać na przykładzie wrocławskich krasnali i katowickich beboków. Podobne miejskie atrakcje można znaleźć także w innych krajach. W Budapeszcie dzieci mogą tropić niewielkie rzeźby Mihálya Kolodki, ukryte w różnych częściach miasta. Figurki odnoszą się do lokalnych historii i popkultury.

Poszukiwanie kolejnych postaci pozwala przeprowadzić dziecko przez miejsca wybrane wcześniej przez dorosłych. Trasa może obejmować mosty, place i ulice, lecz dla najmłodszego uczestnika pozostaje przede wszystkim wyprawą śladami ukrytych bohaterów, a nie obowiązkowym poznawaniem architektury.

Zacznij od świata, który dziecko już zna

Zainteresowanie miastem można zbudować jeszcze przed wyjazdem poprzez film, grę, książkę, serial lub piosenkę. Dziecko częściej rozpoznaje swoich ulubionych bohaterów niż nazwy muzeów albo stylów architektonicznych. Zamiast przedstawiać mu listę zabytków, lepiej zapytać o pierwsze skojarzenia z miejscem podróży. Paryż może oznaczać wieżę Eiffla, Disneyland, modę lub bajkowe historie. Londyn budzi skojarzenia z czerwonymi autobusami, Paddingtonem, literaturą oraz królewskimi opowieściami. Rzym z kolei może kojarzyć się z mitologią i gladiatorami.

Znany motyw pomaga dziecku oswoić się z nową przestrzenią, lecz nie musi zastępować pozostałych punktów programu. Miejsce związane z ulubionym bohaterem albo widziane wcześniej na ekranie może stać się początkiem dalszego zwiedzania. Przykładem jest londyńska stacja Paddington lub pomnik misia. Rodzina może później przejść się po okolicy, wsiąść do autobusu i porozmawiać o różnicach między prawdziwym Londynem a wersją przedstawioną w książce lub filmie.

Dziecko może wybrać punkt programu ze znanego sobie świata, a rodzice połączyć go z pobliskim zabytkiem lub muzeum. W ten sposób zainteresowania najmłodszego uczestnika pomagają rozpocząć poznawanie miasta i nie stają się konkurencją dla pozostałych elementów podróży.

Pokaż dziecku kulturę obecną poza muzeami i zabytkami

Muzealne sale i historyczne budowle nie są jedynymi miejscami, w których dziecko poznaje lokalną kulturę. Opowiadają o niej również regionalne potrawy, dźwięki miejscowego języka oraz sposób, w jaki mieszkańcy funkcjonują na co dzień. Dla najmłodszego uczestnika wyjazdu szczególnym wydarzeniem może okazać się zamówienie napoju po francusku, degustacja owoców z targowego stoiska albo bajka odkryta w miejscowej księgarni.

Takie chwile nie wymagają długich objaśnień. Rodzic może po prostu zwrócić uwagę na charakterystyczne dźwięki języka czy potrawy popularne wśród mieszkańców danego kraju. Dzięki temu wspólne odkrywanie nie zmienia się w serię wykładów. Jest to również dobry sposób dla dorosłych, którzy nie orientują się w historii sztuki i nie czują się swobodnie w muzeach. Kulturę można poznawać poprzez atmosferę ulic, sposób zachowania ludzi czy jedzenie, bez znajomości stylów architektonicznych.

Włącz dziecko w układanie planu

Plan przygotowany wyłącznie przez dorosłych łatwo staje się dla dziecka listą cudzych pomysłów. Większe zaangażowanie pojawia się wtedy, gdy najmłodszy uczestnik może dokonać przynajmniej kilku wyborów. Rodzice nadal wyznaczają ramy podróży, lecz przedstawiają określone możliwości: rejs, wizytę w zamku, parku, wejście na punkt widokowy lub trasę prowadzącą śladami znanego filmu.

Młodsze dziecko zdecyduje, czy najpierw chce odwiedzić plac zabaw, czy zobaczyć zabytek. Starsze może opracować jeden etap wycieczki, sprawdzić trasę przejazdu, wyszukać interesującą informację lub wskazać miejsce na wspólną kolację. Należy jednak pamiętać, że rozmowa po zwiedzaniu powinna przypominać wymianę wrażeń, nie sprawdzian. Pytania o najbardziej zaskakujący widok albo atrakcję godną polecenia pomagają utrwalić wspomnienia. Celem jest stworzenie dobrych skojarzeń z poznawaniem nowych miejsc, nie zaś wywołanie natychmiastowego zachwytu nad sztuką.

Dobre wspomnienia liczą się bardziej niż liczba odwiedzonych zabytków

Rodzinne wakacje za granicą nie wymagają wyboru pomiędzy poznawaniem kultury a atrakcjami przeznaczonymi dla dzieci. Kilka trafnie dobranych doświadczeń często zapada w pamięci na dłużej niż liczne atrakcje realizowane mimo zmęczenia. Kontakt z miejscową kulturą można nawiązać w muzeum, podczas gry terenowej, a także poprzez próbowanie nowych smaków.

O powodzeniu wspólnej wyprawy nie decyduje liczba zobaczonych zabytków. Większe znaczenie ma odkrycie choć kilku miejsc z prawdziwym zaangażowaniem i poczuciem wpływu na przebieg wyjazdu, a zarazem bez presji. Wówczas sztuka, kultura i historia miasta mogą pozostać w dziecięcej pamięci jako element wakacyjnej przygody, a nie jako kolejne zadanie wymagające zaliczenia.

Źródła:

Autor: S.S.